Dlaczego wybrałam Nexogenne?

W jednym zdaniu i to bardzo krótkim mogłabym napisać: bo prababcia. Dokładnie, zaś jej przepisy na domowe sposoby dbania o skórę twarzy. W czasach, kiedy kosmetologia raczkowała, a kobiety, żeby być pięknymi, musiały liczyć na siebie i wiedzę nabywaną od pokoleń, podstawą dbania o ciało były naturalne składniki.

W jednym zdaniu i to bardzo krótkim mogłabym napisać: bo prababcia. Dokładnie, zaś jej przepisy na domowe sposoby dbania o skórę twarzy. W czasach, kiedy kosmetologia raczkowała, a kobiety, żeby być pięknymi, musiały liczyć na siebie i wiedzę nabywaną od pokoleń, podstawą dbania o ciało były naturalne składniki.

Tę wiedzę, dawniej traktowałam z przymrużeniem oka. W miarę dojrzewania i obserwowania, jak moja skóra zmienia się z wiekiem, nabrałam szacunku do wielu babcinych specyfików. Teraz chętnie sięgnęłabym do metod z „kosmetyczki” pra i babci, a nawet mamy. Tylko, komu chce się dziś zbierać ostrokrzew warzywny, popularny w medycynie ludowej, jako „czarcie żebro”? Świetnie oczyszczający organizm, doskonale wpływający na skórę… Piszę to i śmieję się sama do siebie, na wspomnienie pierwszej próby wykąpania mnie w wannie pełnej farfocli tego zioła. Próbę podjęła mama z babcią (prababcia już nie żyła). Nastolatka z suchą skórą, wolała naciągać mamę na dostępne wtedy kosmetyki, niż wejść do wanny. Takich prób było więcej. Maseczka z białek (nie pamiętam co do niej babcia dodawała), domowy tonik oczyszczający skórę twarzy z ogórków i wiele innych.

Z wiekiem doceniłam właściwości naturalnych środków wspierających od wieków kobiety w ich walce o bycie piękną. Całe swoje świadome życie spędziłam więc na szukaniu kosmetyków, które będą, jak tamte babcine. Mają pomagać, nie szkodzić. A więc przede wszystkim być naturalne i skomponowane dla mnie.

Tak trafiłam na Nexoggene. Naturalne kosmetyki, bez parabenów i zbędnej chemii, która sprawia, że maść dobrze wygląda, ale jej użytkowniczki już nie.

Nexoggene dało mi bazę i najbardziej potrzebne skórze mojej twarzy komponenty, a ja sama wymieszałam je, tworząc krem.

Taka oferta trafiła do mnie, chociaż, jak do każdej nowości podeszłam, do niej ostrożnie. Babcie i mama, nauczyły mnie, że nawet z naturą nie można przesadzać. Dlatego odstraszają mnie, zamiast zachęcać reklamy kosmetyków, w których sztuczna modelka mówi, że „teraz jeszcze więcej składników…”. Czasami lepiej – znaczy mniej.

Z Nexoggene sama decyduję o dawkowaniu składników aktywnych, które będą pracowały na piękno mojej twarzy. Nie decydują o tym badania rynku i naukowcy, którzy nigdy mnie nie widzieli. Ja decyduję o wszystkim. Dlatego Nexoggene.

NEWSLETTER

Otrzymuj najnowsze promocje prosto na swój email. Zapisz się już teraz